Napisze wiersz, wiersz prosto z serca.
Wybacz mi, że nie umiem być szczera.
Dwa światy we mnie się łączą.
Ocalało coś we mnie
Jeszcze gra ta melodia.
Już się nie męczę.
Lubie słuchać jej po tysiąckroć,
Dokładnie teraz przemyśle
W ciszy,
Gdzie słychać śpiew ptaków w ogrodzie.
Widzę skrzydlate istoty, a ja jestem człowiekiem...
Chce poczuć beztroskie szczęście.
Być szczęśliwa, ot tak.
I jestem mądrzejsza
Tak myślę, że zmądrzałam.
Tylko nie w tej jednej sprawie...
Bo widzisz nie przestałam Cie kochać.
Głupio robię...
Może głupia jestem po prostu?!
Skoro można się wyleczyć z miłości...
To dlaczego ja tego nie potrafię?
Nie mogę zapomnieć,
Wymazać Cię z pamięci.
Boję się, że kiedyś to mnie zniszczy.
Jak długo można trwać w takim zawieszeniu?
Człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić.
Do wszystkiego...
W pewnym momencie przestaje walczyć...
Odpuszcza.
Pozostawia niedokończone sprawy.
I trwa tak...
Jakby to miało być lepsze rozwiązanie...
Może bezpieczniejsze...
Dlaczego nie myśleć, że ktoś zrobi to za nas?
Tylko jak?
Ktoś poukłada nam życie?
Wybierze miłość?
Będzie żył za nas samych?
Żałosne...
Chcę się przekonać...
Jak to jest kochać cię naprawdę.
Za długo jednak już czekam...

Zawsze jednak pozostaje jakieś światełko w tunelu...
W tym przypadku światło 



